środa, 26 sierpnia 2026

35. Cystersi, Romerowie i czerwone krowy


Łagodnymi wzniesieniami, leżącymi między Beskidem Wyspowym a Pogórzem Wiśnickim, Beskidzka Droga świętego Jakuba prowadzi obok dwóch kościołów w Jodłowniku: nowego murowanego oraz starego drewnianego oraz przez tereny dawnej posiadłości rodu Romerów, obok zabudowań gospodarstwa hodowlanego w Janowicach, do klasztoru cystersów w Szczyrzycu i do  kościoła parafialnego pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny Wniebowziętej i świętego Stanisława Biskupa Męczennika, będącego też sanktuarium Matki Bożej Szczyrzyckiej. 

Na rozległych łąkach, jakie znajdują się obok szlaku, bardzo często można zobaczyć stada krów o jednolitej czerwonej maści,  

a przy nich  zobaczyć czasami niezwykłego pasterza w biało-czarnym stroju. To zakonnik ze szczyrzyckiego opactwa cystersów, który dogląda wypasu bydła szczególnej rasy, rzadko spotykanej na pastwiskach w innych regionach Polski, o nazwie polska krowa czerwona, jeszcze niedawno bliska wyginięcia, uratowanej i utrzymywanej w hodowli prowadzonej przez klasztor od lat dziewięćdziesiatych XX wieku. 

To  specjalistyczne gospodarstwo posiada jedyne w Polsce stado zachowawcze  stanowiące bazę genetyczną pochodzącą ze stada  hodowanego przez cystersów jeszcze przed II wojną światową,.

Bydło polskie czerwone jest jedną z nielicznych autochtonicznych ras europejskiego bydła czerwonego. Mają silne nogi i twarde, mocne racice, dzięki czemu bydło tej rasy jest dobrze przystosowane do podgórskich i górskich warunków bytowania, gdzie na naturalnych pastwiskach przebywają przez większą część roku. Krowy tej rasy odznaczają się dużą odpornością na warunki klimatyczne i zdrowotnością. Są mniej wydajne, ale ich mleko ma wysoką wartość biologiczną, dużą zawartość białka i tłuszczu, przewyższając jakością pozyskiwane od typowych gatunków krów wysokomlecznych. 

Cystersi ze Szczyrzyca

Klasztor cystersów w Szczyrzycu to szczególne miejsce Jest najstarszym na beskidzkiej ziemi, sprowadzony najpierw w 1234 roku do Ludźmierza przez wojewodę krakowskiego Teodora Gryfitę wraz z nadaniem wielkich posiadłości na Podhalu i w Beskidach, a od 1244 roku z siadzibą w dolinie rzeki Stradomki, u podnóża Castrum de Cyrich.  Cystersi, zgodnie z regułą zakonną opartą na nakazie świętego Benedykta – „ Ora et labora”,  modlą się i pracują w prowadzonym od ośmiu wieków  gospodarstwie hodowlano-rolnicze. Zamienili dzikie górskie tereny w uprawne pola, a także uregulowali biegi rzek, wybudowali mosty, młyny i browary, założyli sady owocowe i pasieki, a ponadto kształcili młodzież w rzemiośle związanym z rolnictwem.

Hodowlą bydła cystersi ze Szczyrzyca zajmowali się od samego początku. Ich majątek, oprócz samego Szczyrzyca, obejmował okolicznych wsi, Jodłownik Janowice i Górę świętego Jana. Kres gospodarowania nastąpił wraz z rozbiorami Polski i  wyniku kasaty józefińskiej w 1782 roku, dobra ziemskie klasztorne przeszły na własność rządu austriackiego, a przy klasztorze pozostała jedynie trzyklasowa (trywialna)szkoła. Na początku XIX wieku dawny majątek cysterski został  zlicytowany i część jego nabyła rodzina Romerów, tworząc w Jodłowniku siedzibę swoich posiadłości.

Wraz z odzyskaniem przez Polskę niepodległości do klasztoru powróciło część dawnych dóbr i przed wybuchem wojny w 1939 roku posiadał 800 ha obejmujące gospodarstwa w Szczyrzycu i Janowicach. Ponowna kkonfiskata nastąpiła  po II Wojnie Światowej, tym razem na mocy Dekretu PKWN, nakazującego przejęcie bez odszkodowania majątku ziemskich o powierzchni ponad 50 ha i utworzone zostało Państwowe Gospodarstwo Rolne, które funkcjonowało do początku lat dziewięćdziesiątych.

W 1993 roku, cystersi odzyskali część gruntów z zabudowaniami gopodarskimi w Janowicach i Szczyrzycu, wraz z niewielkim, ale zaniedbanym, stadem krów i zaczęto prawie od zera przywracać dawne gospodarstwo i odnowić hodowlę czerwonego bydła polskiego.


Kilka lat później opactwo złożyło do EkoFunduszu projekt ratowania polskiej rasy krów i  udało się pozyskać odpowiednie środki. Dziś gospodarstwo obejmuje 270 ha, z czego grunty własne stanowią 120 ha i 85 ha lasu, a 65 ha ziemi, niegdyś należąca do opactwa, jest dzierżawiona od Agencji Rynku Rolnego. 

Dzisiaj w Szczyrzycu stado polskiej krowy czerwonej liczy około 100 sztuk z którego  jedna trzecia bierze udział w programie reprodukcyjnym i ochronie genetycznej rasy. 

W sklepie prowadzonym przez opactwo szczyrzyckie, oprócz wielu produktów spożywczych wytwarzanych w tutejszym gospodarstwie rolnym, browarze i pasiece, można kupić różnego rodzaju wyroby mleczarskie produkowane na bazie mleka pozyskiwanego od polskich krów czerwonych. 


Romerowie z Jodłownika

To, że udało sie uratować w czystości genetycznej tą rasę bydła należy zawdzięczać rodzinie Romerów, właścicieli Jodłownika. a przede wszystkim Stefanowi Romerowi, który po ukończeniu studiów na uczelni Hochschule für Bodenkultur w Wiedniu,  w oparciu o naukowe zasady założył w 1893 roku, stado bydła czerwonego polskiego, które zostało uznane za pierwszy ośrodek pracy hodowlanej nad tą rasą. Utworzony Towarzystwo Hodowców zaczęło od 1896 roku prowadzić księgę rodową czerwonego bydła polskiego, do której wpisywano zakwalifikowane buhaje i krowy, a pierwsze wpisy obejmują oborę Stefana Romera z Jodłownika Dzisiaj tą działalność kontynuuje Krajowy Związek Hodowców Czerwonego Bydła Polskiego, mający siedzibę w Jodłowniku.

Dobra jodłownickie, do których należały też wioski Kostrza-Ryje, Lipie-Rzeki, Sadek, Krasne z Lasocicami i wystawione przez rząd austriacki na licytację,  nabył Edmund Grzegorz Feliks Romer z Bieździedzy. Po wybudowaniu nowej siedziby w Jodłowniku nadał początek jodłownickiej linii rodu Romerów.  Po Edmundzie majątek Jodłownik odziedziczył jego syn Konstanty, za którego czasów dom i budynki gospodarcze  uległy rozbojowi i doszczętnemu zniszczeniu podczas Rabacji Galicyjskiej, jak nazwane zostało powstanie chłopskie w 1846 roku.

Stefan Romer urodził się w roku 1858 jako najmłodszy syn Konstantego i Marii Kirchner (ur. 1822), córki właściciela majątku leśnego w Kamienicy (pow. Limanowski). W 1879 r. przejął gospodarstwo i równocześnie rozpoczął swą działalność jako członek Małopolskiego Towarzystwa Rolniczego. 

W pracy naukowej Witold Pruski w pracy naukowej „Hodowla Zwierząt Gospodarskich w Galicji  w latach 1772-1918” napisał „W 1893 roku jednocześnie ze zmontowaniem cielęciarni, Stefan Romer, który prowadził od 1879 r. własną oborę opartą na materiale krajowym, założył w Jodłowniku prywatną, już zdecydowanie czerwoną polską oborę. Stefan Romer dbał nie tylko o własną oborę i powierzoną mu cielęciarnię, ale również o okoliczne obory chłopskie i użyczał swoich buhajów za darmo chłopom, którzy mieli dobre czerwone krowy. Propagował też usilnie, aby chłopi hodowali przede wszystkim bydło czerwone polskie i możliwie doskonalili tę rasę.” 

Począwszy od 1896 r. Towarzystwo zaczęło prowadzić księgę rodową czerwonego bydła polskiego, do której wpisywano zakwalifikowane buhaje i krowy. Najpierw wpisana została do utworzonej księgi obora Stefana Romera z Jodłownika (s.136-137). W 1900 roku zorganizowana została w Szczyrzycu pierwsza wystawa bydła rasy czerwone krowy polskie.

Po śmierci Stefana Romera w styczniu 1906 r. majątkiem wraz z oborą zarządzała jego żona Zofia z Młodeckich Romerowa, a od 1918 - syn Zofii i Stefana – Aleksander (1895- 1941), który podczas I wojny światowej walczył w II Brygadzie Legionów Polskich. Aleksander kontynuował założoną i doprowadzoną do rozkwitu przez swego ojca Stefana hodowlę bydła czerwonego polskiego, którą rozwijał dalej, zapewniając jej nadal miejsce wśród pierwszych w kraju.

Dużym wyróżnieniem dla obory Aleksandra Romera była wizyta Prezydenta Rzeczpospolitej - Ignacego Mościckiego 18 lipca 1929 roku i tak o tym pisał Ilustrowany  Kurier Codzienny:

„O godz. 12-tej p. Prezydent jadąc przez Sowliny, Zamiecie oraz szereg innych miejscowości, przybył do Jodłownik, gdzie był witany owacyjnie, wysiadł z samochodu. Poprzedzany banderią Podhalan, zwiedził farmę p. Drożdża, oglądając bydło, poczem udał się na zwiedzanie obory zarodowej w majątku p. Romera. Należy  zaznaczyć, iż Jodłownik jest kolebką czerwonego bydła klasy polskiej. P. Prezydent przez czas dłuższy z zainteresowaniem oglądał ciekawsze okazy, poczem udał się do dworu, gdzie był podejmowany przez pp. Romerów przekąską.” 

Z pobytu i spotkania w Jodłowniku z prezydentem prof. Ignacym Mościckim zachowały się w zbiorach rodzinnych pani Heleny Romer Wąsowicz 3 archiwalne fotografie a także autograf jaki złożył w Księdze Gości Majątku Romerów. 



Gospodarstwo Aleksandra Romera odwiedził również minister rolnictwa Belgii Henri Beals, wraz z liczną grupą dyplomatów belkijskich i polskich. 

Po wybuchu II wojny światowej we wrześniu 1939 r. Aleksander początkowo nadal gospodarował w Jodłowniku, przystąpił też do konspiracji. Po śmierci Aleksandra Romera w 1941 roku, po uwolnieniu gospodarstwa od przymusowej administracji, w majątku Jodłownik gospodarowała jego żona Irena. Pomagał jej najmłodszy syn Józef i gospodarowali w Jodłowniku aż do stycznia 1945 roku, kiedy majątek został przejęty przez państwo i utworzone, podobnie jak w Szczurzycu, Państwowe Gospodarstwo Rolne.

Po wojnie Józef Romer rozpoczął studia na wydziale Rolniczym Uniwersytetu Jagiellońskiego, które ukończył w 1949 roku, uzyskując dyplom inżyniera rolnika oraz magistra nauk agrotechnicznych. Po odbyciu stażu, w 1950 r. rozpoczął pracę jako asystent w Dziale Hodowli Bydła Instytutu Zootechniki w Krakowie, gdzie pracował do przejścia na emeryturę w 1987 r. jako profesor nauk   rolniczych. Zmarł w 1987 roku.

Po 1945 roku gospodarstwo w Jodłowniku nie uległo parcelacji, natomiast zostało przekształcone w Ośrodek Hodowli Zarodowej. W okresie do 1995 roku Gospodarstwo Jodłownik było znaczącym ośrodkiem hodowli bydła polskiego czerwonego. Z tej hodowli pochodziła duża część krów matek buhajów i dawczyń zarodków. Tu prowadzona była ocena osobnicza buhajków hodowlanych.Wpływ Jodłownika jako wychowalni buhajków był znaczący dla całej populacji bydła polskiego czerwonego. Po roku 1995 stado hodowlane było zagrożone likwidacją poprzez rozsprzedanie.

W 1996 roku podjęli się jego ochrony mgr inż. Jacek Wąsowicz wraz z żoną Heleną Romer-Wąsowicz, córką profesora Józefa Romera. Początkowo działali w powołanej w tym celu Fundacji im. Stefana Romera, a od 1999 roku już we własnym imieniu. Pomimo trudności finansowych i kryzysu w rolnictwie udało się im przetrwać ten trudny okres utrzymując pełny stan stada. 

Obecnie ich gospodarstwo Jodłownik wraz z folwarkiem Lipie liczy 151,57 ha. Prawie 100% stanowią użytki zielone i po pierwszym pokosie, tak krowy jak i jałówki pozostają na całej dostępnej powierzchni pastwisk. Wszystkie zwierzęta przebywają całodobowo na pastwisku i jedynie krowy schodzą na czas doju do hali udojowej. 

 Krowa polska czerwona

Dawniej powszechne w naszym kraju jest jedną z nielicznych autochtonicznych ras europejskiego bydła czerwonego. Mają silne nogi i twarde, mocne racice, dzięki czemu bydło tej rasy jest dobrze przystosowane do podgórskich i górskich warunków bytowania, gdzie na naturalnych pastwiskach przebywają przez wiekszą część roku. Krowy tej rasy odznaczają się dużą odpornością na warunki klimatyczne i zdrowotnością.  długowieczność, bardzo dobra płodność, lekkie porody, duża żywotność cieląt i łatwość ich odchowu. Krowy są mniejsze o typowych ras hodowlanych i ważą 400-500 kg. Są też mniej wydajne dają około 2700-3000 kg mleka, ale istotne znaczenie dla ich hodowli ma doskonałe przystosowanie do trudnych warunków środowiska, niewybredność w doborze pasz, zdolność do ograniczania wydajności umożliwiająca przetrwanie sezonowych niedoborów paszowych, jak też dość szybkie regenerowanie utraconej kondycji. Cechy te powodują, że bydło tej rasy jest dobrze przystosowane do podgórskich i górskich warunków bytowania i produkcji. 

W strukturze rolnej gospodarstw położonych na obszarach, gdzie naturalne warunki nie sprzyjają intensywnemu systemowi produkcji rolnej, bydło polskie czerwone może być konkurencyjne wobec ras wysoko produkcyjnych. W tych bowiem warunkach rasy intensywne nie mogą wykazać swych dużych walorów użytkowych, a tym samym nie zapewniają lepszej opłacalności produkcji. Krowy tej rasy sa mniej wydajne, ale ich mleko ma wysoką wartość biologiczną, dużą zawartość białka i tłuszczu oraz dużą przydatnością do celów serowarskich, przewyższając jakością pozyskiwane od typowych gatunków krów wysokomlecznych. 

Początki hodowli polskiego bydła czerwonego datują się na drugą połowę XIX wieku. Nazwa wywodzi się z tłumaczenia „das Polnische Rotvieh”, którą zaproponowali:  profesor hodowli w Wiedniu Franciszek Holdefleiss w 1897 roku oraz w 1901 roku Leopold Adametz, kierownik Katedry Hodowli Zwierząt Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Obecnie bydło polskie czerwone występuje przede wszystkim na terenach południowych Małopolski a niewielkie skupiska można również w innych rejonach kraju. Populację krów szacuje się obecnie na około 20 tys. sztuk, z czego tylko około 2500 jest wpisanych do ksiąg hodowlanych dla tej rasy i objętych oceną użytkowości mlecznej, a mleko wpisane na listę produktów tradycyjnych. 

Od 2007 roku W Szczyrzycu co roku odbywa się Krajowa Wystawa Czerwonego Bydła Polskiego. XVIII edycja tego wydarzenia miała miejsce w dniach 30–31 maja 2026 roku i jury oceniało 70 sztuk bydła tej rasy. Towarzyszył tej imprezie regionalne wystawy innych zwierząt gospodarskich i rasowych. Głównymi organizatorami wystawy byli: Krajowy Związek Hodowców Czerwonego Bydła Polskiego w Jodłowniku oraz Urząd Gminy w Jodłowniku,




 



czwartek, 30 października 2025

34. Diablelski Kamień


Jedną z dróg prowadzących ze Szczyrzyca do kościoła świętego Jakuba w Raciechowicach jest wędrówka doliną potoku Stradomka, obok bardzo znanego i osobliwego miejsca, jakim jest, leżący w lesie powyżej drogi, na stoku góry Grodzisko, potężny głaz zwany Diablim, lub też Diabelskim Kamieniem i znajdującej się przy nim pustelni z kapliczką pod wezwanie Matki Bożej Niepokalanie Poczętej. Od, znajdującej się nad drogą, na skraju lasu, drewnianej kapliczki pod wezwaniem świętego Benedykta doprowadza tam, w ciągu kilku minut, szeroka ścieżka, wzdłuż której  umieszczone są na drzewach szafkowe stacje Drogi Krzyżowej. 


Diabelski Kamień

Diabelski Kamień, to potężna ławica piaskowca ciężkowickiego, w formie ostańcowej grani, ma około 55 m długości, szerokość 8–12 m i wysokość 17–25 m. Jego rzeźbę urozmaicają duże szczeliny, które dzielą go na kilka części. Zbudowany jest ze średnio- i gruboziarnistych piaskowców ciężkowickich, wypreparowany z otaczających łupków, a po odsłonięciu poddany procesom wietrzenia, w warunkach surowego klimatu peryglacjalnego. Szczyt, na który da się wejść od południowej strony, zwieńczony jest metalowym krzyżem. Na szczycie są też niewielkie wgłębienia, w których gromadzi się woda po deszczu. 

Diabelski Kamień

W skale wyznaczone też 35 dróg wspinaczkowych, w tym 12 w pełni ubezpieczonych, w większości trudnych (VI do VI.4+w skali polskiej lub 5 do 7c w skali francuskiej). Skała znajduje się na terenie prywatnym i wspinaczka możliwa tylko po uzgodnieniu z właścicielką terenu. 

Pod skałą od strony północno-zachodniej ustawiony został 13 sierpnia 1999 roku, w rocznicę „Cudu nad Wisłą”, wysoki drewniany krzyż, którego fundatorami byli okoliczni mieszkańcy, kombatanci wojenni i członkowie Związku Szczyrzycan. 


Legenda o Diabelskim Kamieniu

Nazwa „Diabelski Kamień” wywodzi się z legendy, która opowiada o czasach, kiedy w XIII wieku przybyli w te strony przybyli Cystersi. Otóż przed wieloma wiekami, cystersi budowali w pobliskim Szczyrzycu swoje opactwo, wydarzyła się przedziwna historia. 

Otóż miejscowy grajek wracając z wesela i spotkał po drodze diabła, który w zamian za grę obiecał mu cały wór złota. Grajek podpisał cyrograf i przygrywał diabłu do tańca. Otrzymał obiecaną nagrodę i radosny wracał do domu. Po drodze zaczął się jednak bać, że tak ogromny skarb wzbudzi podejrzenia u jego żony, która w ten sposób dowie się, że zaprzedał duszę diabłu. Udał się więc do pobliskiego Szczyrzyca i przekazał złoto na budowę klasztoru, a mieszkający w pobliżu wieśniacy, widząc tak pobożny czyn grajka, zaczęli z zapałem pomagać przy budowie. Szybko powstał pierwszy kościół zapełniając się coraz większą liczbą wiernych. W tym czasie diabeł powrócił na Łysą Górę, nieświadomy tego, do czego wykorzystano jego złoto, ale o wszystkim dowiedział się od czarownicy, która w drodze na sabat czarownic przelatywała nad Szczyrzycem. Rozwścieczony postanowił zniszczyć klasztor. Chciał zrzucić na niego ogromny głaz.

Jednak zakonnicy dowiedzieli się o planach diabła i polecili siebie, klasztor i mieszkańców Szczyrzyca opiece Matki Bożej, a Ona sprawiła, że głaz zaczął diabłu tak ciążyć, że w końcu nie był w stanie dalej z nim lecieć, mimo wbitych w głaz swoich szponów. Umęczony a w końcu już z całkiem bez sił, porzucił go 3 kilometr Przed klasztorem. Klasztor ocalał, braciszkowie uniknęli niechybnej śmierci, a głaz do dzisiaj leży na stoku góry, a na dowód, że to było szatańskie działanie, można zobaczyć na boku skały ślady po czarcich pazurach. 


Legenda skojarzyła usytuowanie Diabelskiego Kamienia ze Szczyrzycem, ale faktycznie jest on już na terenie przysiółka Podkamień we wsi Krzesławice, w gminie Raciechowice. Z miejscem tym od początku XIX wieku związany jest pobyt pustelników, mieszkających najpierw w szczelinie tego kamienia, a potem w wybudowanej drewnianej pustelni świętego Benedykta.

Pustelnia świętego Benedykta

Perwszym pustelnikiem, o którym wspominają kroniki klasztoru w Szczyrzycu, był Andrzej Grzybkowski, który w 1810 roku zamieszkał w głębokiej szczelinie tego kamienia, po tym, jak będąc jeszcze rekrutem złożył ślub, że jeśli szczęśliwie wojsko odsłuży, to w pustelni osiądzie. Pustelnia, która istnieje do dzisiaj, na którą składa się dolna kaplica pod wezwaniem świętego Benedykta, Droga Krzyżowa, dom mieszkalny i kaplica pod wezwaniem Matki Bożej Niepokalanie Poczętej, powstała dopiero w 1886 roku. 

Zbudowana została przez brata cystersa Jędrzeja Jarzębińskiego i franciszkanina ze Lwowa Antoniego Gabryela Rąpa, który  po pielgrzymce do Lourdes osiadł tutaj aż do swojej śmierci w 1892 roku. Charakterystyczną postacią wśród kolejnych pustelników był franciszkanin ojciec Florian Klamka, zielarz, który spędził tu 51 lat. Od 1810 do 1995 roku mieszkało tutaj 13 pustelników nad którymi opiekę sprawował klasztor cystersów w Szczyrzycu. 

Stary erem do lat 90- tych ubiegłego wieku był faktycznie miejscem pokutnym. Pustelnik mieszkał w ascezie, w surowych warunkach, w celi o rozmiarach 2 x 2,5 m, na środku której stała otwarta trumna. W niej sypiał. Żył skromnie z datków pielgrzymujących do pustelni oraz ze sprzedaży miodu. Hodował 2 kozy i uprawiał ziemniaki oraz maliny.  Po jego śmierci w 1992 roku ostatnim pustelnikiem został Zygmunt Młynek „Kamil”, jednak opuścił pustelnię w Wieli Piątek 1995 roku, po konflikcie z właścicielką terenu, która żądała od niego ponoć dużej opłaty za dzierżawę i pobierała też opłaty od turystów przybywających na ten teren. W drugiej połowie lat 90-tych XX wieku próbowała w pustelni zamieszkać zakonnica, ale również musiała zrezygnować z powodu konfliktu z właścicielką. W latach 2023-2025 budynek pustelni został wyremontowany i odrestaurowany.  

Ojciec Romuald Raj (1927–1997), z opactwa w Szczyrzycu, w napisanej kronice wymienia 13 pustelników:
- Andrzej Grzybkowski jako rekrut uczynił ślub, że jeśli szczęśliwi e wojsko odsłuży, to w pustelni osiądzie. Tak też się stało i w 1810 roku zamieszkał w szczelinie Kamienia. Po pewnym czasie obok kamienia wybudował kapliczkę. Po jego śmierci pustelnia była długo opuszczona.
- Urban Jan Kanty Popiel ze Starego Sącza, tercjarz zakonu świętego Franciszka. Pojawił się tu w 1848 roku, był człowiekiem życzliwym i dobrodusznym, chętnie spotykał się z ludźmi, prowadził też pielgrzymki do Kalwarii Zebrzydowskiej. Umarł w 1862 roku, mając 86 lat.
- Błażej Starmach z Pcimia. Po ukończeniu gimnazjum w Nowym Sączu był przez pewien czas w klasztorze ojców kapucynów w Krakowie. Pracował też jako nauczyciel. Umarł w 1876 roku, w wieku 45 lat.
- Benedykt Gawlikowski, ziemianin, później wstąpił do zakonu franciszkanów. Umarł w 1881 roku. Jego syn Eligiusz Gawlikowski był zarządcą dworu w Skrzydlnej.
- Jakub Papież z Wilkowiska, wcześniej żonaty, pracował również w klasztorze szczyrzyckim. Miał 80 lat kiedy przybył na pustelnię, gdzie umarł na apopleksję w 1883 roku.
- Antoni Gabryel Rąp, franciszkanin ze Lwowa. Przed ślubami zakonnymi był żonaty, a na stare lata osiadł w pustelni. Z bratem Jędrzejem Jarzębińskim wybudowali obecną kaplicę neogotycką w 1886 roku, ponadto obaj wykonali stacje drogi krzyżowej. Antoni Rąp umarł w 1892 roku.
- Roch Jankiewicz z zakonu reformatów. Przebywał tu kilka lat, po czym władze duchowne nakazały mu wrócić do klasztoru.
- Józef Półtorak z Koźmic Wielkich koło Wieliczki. Przybył tu mając 42 lata. Po kilkuletnim pobycie przeniósł się na pustelnię do Kalwarii Zebrzydowskiej.
- Wojciech Benedykt Stępień, rodem spod Mielca. Po dwóch latach pobytu pod Kamieniem przeniósł się do pustelni w Odrowążu. Słownik krajoznawczy 57
- Antoni Chrząstowski, urodzony w 1869 roku w Hulanikach na Wołyniu, franciszkanin. Jako podoficer carski przeszedł wojnę rosyjsko-japońską. Z własnych pieniędzy wzniósł nową pustelnię i odrestaurował kapliczkę. Z racji swej służby w armii rosyjskiej nazywany był przez miejscowych „Moskalem”.
- Jan Olędzki, franciszkanin z Kielc. Na pustelni przebywał kilka lat, na przełomie lat 20. i 30. XX wieku. Był człowiekiem skrytym, małomównym, niezbyt lubianym przez okolicznych mieszkańców.
- Florian Klamka, franciszkanin z Libiąża. Pracował jako górnik, potem kościelny, zgłosił się do karmelitów w Czernej, ostatecznie przystał do reformatów w Krakowie. Na pustelni przebywał najdłużej ze wszystkich, bo aż 51 lat. Hodował zioła, nosił charakterystyczną długą brodę. 


Był człowiekiem uczynnym i życzliwym, pomagał miejscowym w pracach polowych, sadził róże wokół pustelni, a turystów oprowadzał po Diablim Kamieniu i okolicy.
- Zygmunt Młynek „Kamil”. Pochodził z Tłuczani w powiecie wadowickim i był ostatnim pustelnikiem, mieszkającym tutaj przez 11 lat, do 1995 roku. Teren pustelni ogrodził siatką i sadził dookoła kwiaty. Zajmował się również malarstwem i rzeźbiarstwem. Wszedł w zatarg z właścicielką ziemi, na której stoi pustelnia, kiedy zażądała od niego wielkiej opłaty za dzierżawę gruntu, a od odwiedzających go 2 złote za wstęp. W wyniku tego konfliktu opuścił pustelnię w 1995 roku i wyjechał do Krakowa. 

Kaplica pod wezwaniem Matki Bożej Niepokalanego Poczęcia

Zbudowana w latach 90-tych XIX wieku niewielka drewniana kaplica zakończona trójboczną absydą. Poczatkowo po obu stronach wejścia znajdowały się dwie kapliczki z ostatnimi stacjami Drogi Krzyżowej, a nad wejściem zawieszony został obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, 

W centralnej części ołtarza umieszczony jest wizerunek Chrystusa Ukrzyżowanego a w zwieńczeniu obraz Matki Bożej Miłującej (Umilenije) przypominająca typ ikony Eleusa, w niespotykanym często układzie z Dzieciątkiem Jezus po prawej stronie. 

W miejscu tabernakulum, w obudowie przypominającej kształtem trumnę, znajduje się figura Matki Bożej, wykonana w stylu ludowym podhalańskim, z ludzkimi włosami. 

Po bokach nastawy znajdują się rzeźby świętego Benedykta oraz Roberta z Molesme, założyciela zakonu Cystersów. 

Kaplica była otwarta do początku lat dwudziestych naszego wieku i była często nawiedzana przez mieszkańców, turystów i pielgrzymów, którzy ma ołtarzu, pod Matki Bożej, nazywanej "Pyzatą", składali listowne prośby o wstawiennictwo u Boga. 

Kaplica została w odrestaurowana w tym samym czasie co budynek pustelni. Usunięte zostały zenętrzne polichromie i wymienione została zewnętrzna drewniana obudowa. 

Kaplica świętego Benedykta

Usytuowana u podnóża wzniesienia, na początku Drogi Krzyżowej prowadzącej do do pustelni. Wybudowana w 1886 r. przez pustelnika Antoniego, wprowadzała w pobożny nastrój udających się pod górę pielgrzymów, została zdewastowana pod konie XX wieku.  


Odrestaurowana została w 2025 roku i wewnątrz umieszczona została kopia obrazu Szczyrzyckiej Matki Bożej Dobrotliwej, 

oraz tekst napisanej wierszem przez A. Czepiel w 2024 roku modlitwy do Patronki i Opiekunki Szczyrzyca: 

Prawdziwa Miłość istnieje wśród cudów, 
pisze historie co dnia …
Tak chciałaby mieszkać u ludzi,
nie zawsze swe miejsce tu ma.
Dziś puka w Twe życie cichutko,
odtworzysz lub każesz jej wyjść.
Odejdzie na pewno ze smutkiem,
lecz kiedyś zatęsknisz z nią być
i szukał jej będziesz w obłokach,
a była u Ciebie dziś rano
w człowieku co prosił o chleb.
I była u Ciebie w niedzielę,
prosiła byś chwilę z nią był,
wybrałeś zabawę, wesele
i znowu zrobiłeś krok w tył.
A Miłość istnieje wśród cudów
i pisze historie co dnia
i chyba mieszka u ludzi,
przecież swe miejsce Tu ma.
Cierpliwie czuwa wśród krzyża kolców,
A może na dnie kropki twej łzy,
bogata łaską wiary praojców
- Prawdziwa Miłość Nadziejo to Ty