Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Laskowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Laskowa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 listopada 2023

25. Na śliwkowym szlaku


Beskidzka Droga świętego Jakuba, na jednym z etapów w Beskidzie Wyspowym, przechodzi przez region w którym jesienią w powietrzu unosi się specyficzny zapach suszonych owoców, dobywający się z ponad sześciuset niewielkich gospodarskich wędzarni. Produkowana tu suszona i wędzona śliwka jest najlepsza, a swoimi niepowtarzalnymi walorami smakowymi zdobyła uznanie smakoszy w wielu krajach. To gmina Laskowa, w wioskach której powstają  „Suski sechlońskie”, czyli wędzone śliwki węgierki z pestką.

Suska Sechlońska 

W 2006 roku „Suska sechlońska” została wpisana na Listę Produktów Tradycyjnych, a 2010 roku zarejestrowana w Komisji Europejskiej jako produkt ze znakiem Chronione Oznaczenie Geograficzne. Jej produkcja według ustalonej i przestrzeganej technologii obejmuje obszar czterech sąsiadujących ze sobą gmin: Laskowa, Iwkowa, Łososina Dolna i Żegocina połączonych „Szlakiem Suszonej Śliwki”, prowadzącym przez wszystkie gospodarstwa, w których produkowana jest ta wędzona śliwka. 

Sama nazwa suska oznacza suszoną śliwkę, zaś określenie sechlońska pochodzi od nazwy leżącej we wschodniej części gminy Laskowa wsi Sechna, której, w której tradycje uprawy i suszenia śliw są bardzo stare. Jan Długosz wymienia Sechnę (Sechlnę) jako wieś należącą do kościoła parafialnego w Ujanowicach w majątku Klarysek ze Starego Sącza, a według zachowanych dokumentów z XVIII wieku w tej wsi rosło bardzo wiele drzew owocowych. Odnotowano też w 1738 roku, że przy jednej z zagród we wsi Żmiąca znajdował się sad złożony z 310 śliw. Ubogie podłoże glebowe, nienadające się do uprawy innych drzew owocowych, było wystarczające dla mało wymagających śliw węgierek.  

Zebrane śliwki jedzono i  robiono powidła, które były lokalnym przysmakiem znanym już w XVII wieku nie tylko jesienią, a kiszone lub suszone i wędzone owoce, wykorzystywano zimą jako dodatek do różnych potraw, takich jak krupnik,  bigos, a także pęczak czy pierogi z suszonymi śliwkami, które do dzisiaj potrafią ukontentować nawet najwybredniejsze podniebienia, bo smaku suszonej i wędzonej tradycyjną metodą, niekonserwowanej chemicznie, śliwki nie da się porównać z niczym innym. 

Tutejsza legenda przekazuje, że na pomysł suszenia śliwek wpadł proboszcz, który kazał swoim parafianom, w ramach zadośćuczynienia za grzechy, sadzić drzewa owocowe. A że czereśnie czy grusze rosły na tych ziemiach słabo, radził, by sadzić śliwy. Wierni, owszem, chętnie spełniali pokutę, ale z zebranych dojrzałych owoców zaczęli pędzić śliwowicę. To oczywiście wcale się nie podobało pobożnemu księdzu, zatem zaczął nakazywać na pokutę suszenie śliw dymem, czyli wędzenie, bo tak przetworzone nie dały się przerobić na alkohol. Dziś w gminie Laskowa znajduje się kilkaset działających suszarni, a śliwy stanowią prawie jedną czwartą wszystkich rosnących tu drzew owocowych. 

Według dokumentu rejestracyjnego wędzona w tym regionie śliwka z pestką w środku charakteryzuje się elastycznym, mięsistym miąższem i pomarszczoną, lepką skórką w kolorze ciemnogranatowym przechodzącą nawet do czarnego. W smaku suska sechlońska jest lekko słodka z posmakiem i aromatem wędzenia. Powyższe jest spowodowane procesem produkcyjnym, który w istocie bardziej przypomina wędzenie niż suszenie. Do wyrobu „Suski sechlońskiej” wykorzystuje się wyłącznie owoce z pestkami tradycyjnej odmiany śliwy domowej Węgierki Zwykłej.


Śliwa domowa Węgierka Zwykła

Jest odmianą uprawną drzewa owocowego, występującego jako jeden z czterech podgatunków śliwy domowej - Prunus domestica. Drzewa są dość mocno rosnące do wysokości około 6 metrów i tworzą koronę kulistą, umiarkowanie zagęszczoną. Dojrzałość zbiorczą osiągają od połowy września do końca października. Owoce o długości 3 do 4 cm charakteryzują się wydłużonym, czasem elipsoidalnymi kształtem, zwężonym przy szypułce. Skórka jest granatowa lub brunatnogranatowa pokryta gęstym białym nalotem woskowym.  Miąższ w okresie wczesnego zbioru przeznaczonego do suszenia i wędzenia ma barwę zielono-żółtą, a zbierany później do bezpośredniej konsumpcji od żółtej do pomarańczowej. Jest jędrny, chrząstkowaty, ścisły i równocześnie soczysty. Wywodzi się prawdopodobnie z Azji Mniejszej, skąd w czasie wędrówek ludów w drugiej połowie pierwszego tysiąclecia naszej ery dostała się do Europy, a w XVII wieku była szeroko już rozpowszechniona. Do Polski najprawdopodobniej przywędrowała z Węgier i stąd jej polska nazwa.




Suszenie i wędzenie śliwek

Owoce przeznaczone do suszenia i wędzenia zbiera się w okresie dojrzałym, ale jeszcze niekonsumpcyjnym. Zebrane owoce poddaje się wstępnej, ręcznej segregacji a następnie w tradycyjnych niewielkich murowanych budynkach, nazywanych, w zależności od sposobu ich budowania, luftówkami, lub suśniami, i opalanymi suchym drewnem bukowym, układa się na drewnianym ruszcie, wykonanym z ułożonych poprzecznie drewnianych listew o szerokości 4 cm, zwanych laśniami, cienką warstwę owoców i przykrywa dość szczelnie deskami dla zatrzymania przepływającego gorącego powietrza. Za pomocą specjalnej łopaty raz dziennie odwraca się warstwę suszących się śliwek. Temperatura powietrza podczas wędzenia wynosi od 45 do 60 stopni Celsjusza, a cały proces trwa od 4 do 6 dni, w zależności od miąższości zebranych owoców. Ta forma konserwacji owoców, a suszy się w ten sposób również jabłka i gruszki, zapewnia nawet kilkuletnią możliwość ich przechowywania.

Saknsen w Jędrzejkówce. Suszarnie suśnia i luftówka 


Luftówka jest najstarszym znanym od kilkuset lat na terenie gminy Laskowa typem suszarni i wędzarni owoców. Budowana była na stromym zboczu, u podstawy którego stawiano kamienny budynek paleniska nakrytego sklepieniem wykonanym również z kamienia i połączony podziemnym kanałem – luftem z oddzielnie stojącym powyżej, na kamiennej podmurówce tworzącej komorę dymową, drewnianym budynkiem suszarni. Obydwa budynki były kryte strzechą, a ten system budowy zabezpieczał drewnianą konstrukcję suszarni i pokryte strzechą drewniane dachy od źródło ognia.

Suśnie, które można znaleźć jeszcze dzisiaj przy wielu gospodarstwach domowych, są niewielkimi dwukondygnacyjnymi budynkami również służącymi do suszenia i wędzenia owoców.  Znajdują się zwykle na końcu sadu, czasem pod lasem lub w niewielkich wąwozach, zwanych tutaj „paryjami”. Dolna kondygnacja, o wymiarach 2 na 3,5 metra i wysokości około 1,8 metra, z paleniskiem poniżej poziomu gruntu, wykonywana jest z kamieni łączonych gliną i nakryta kamiennymi płytami, których rolą jest zatrzymanie rozżarzonych iskier i nadmiernego ognia, oraz zapewnienie prawidłowego  procesu suszenia utrzymując długo po nagrzaniu stałą temperaturę. Szczyt muru okalającego kondygnację paleniska stanowi podporą dla drewnianej konstrukcji suszarni i rusztu do suszenia śliw. Najczęściej występują suszarnie dwu i trzykomorowe, można jednak spotkać suszarnie jednokomorowe jak również duże pięciokomorowe.

Te dwa rodzaje suszarni, stanowiące ważny element kulturowy południa Małopolski, można obejrzeć w niewielkim prywatnym skansenie znajdującym się w Laskowej na Jędrzejówce, do którego ze szlaku Beskidzkiej Drogi Jakubowej prowadzi kilometrowej długości Przyrodnicza Ścieżka Leśna z kilkunastoma tablicami informacyjnymi i edukacyjnymi.


Skansen na Jędrzejkówce

Jest to prywatna kolekcja etnograficzna, tworzona przez Barbarę i Krzysztofa Jędrzejek, położona w Laskowej w dzielnicy Nadole, na którą składa się budynek muzeum zawierający bogate zbiory i artefakty etnograficzne z tego regionu, spichlerz z Dobrociesza, w którym umieszczono warsztat kołodzieja, suszarnię owoców z Laskowej, suszarnię i wędzarnię z Michalczowej, młyn wodny ze Żmiącej ze sprawnym wciąż drewnianym mechanizmem, spichlerz z Kamionki Małej, pasieka z zabytkowymi ulami, której zaczątkiem była stuletnia barć wydrążona w pniu lipy, kamienna kapliczka z Jaworznej pochodząca z 1877 r. oraz bogato wyposażona kuźnia z Michalczowej. Od gospodarzy tego skansenu można usłyszeć wiele opowieści o tym regionie, a także otrzymać przepisy kulinarne na potrawy i przetwory robione z wędzonych śliwek.

Rarytasy kulinarne i napoje z wędzonej śliwki

Czas wieczerzy Wigilijnej i świąt Bożego Narodzenia, wielu osobom, kultywującym tradycje kulinarne tego święta, jest nieodłącznie związany z zapachem i smakiem suszonych śliwek węgierek. Obowiązkowo na stole pojawia się fasola Jaś, kasza i kapusta z tymi śliwkami oraz zrobiony z nich kompot, a w niektórych regionach Polski także pierogi z tymi owocami.





Kiedy minie czas wigilijnej abstynencji to świąteczne popołudnie okraszone różnego rodzaju smakołykami, w tym również wędzonymi śliwkami w polewie czekoladowej, warto wzbogacić o kieliszek, wyjątkowej w smaku i aromacie, zrobionej rok wcześniej, nalewki z wędzonych śliwek. Sporządzona według staropolskich przepisów na spirytusie i dobrej gatunkowo wódce, z niewielkim dodatkiem miodu i cynamonu, ma odpowiednią i rozgrzewającą moc, zwykle ponad 40% alkoholu, a dymny aromat nalewki, głęboki smak oraz ciemny bursztynowy kolor, jaki osiąga po około 6 miesiącach, na pewną docenią koneserzy dobrych alkoholi.

Przez krótki okres czasu, przed świętami Bożego Narodzenia pojawia się w sprzedaży unikalny napój, już nie tak mocny jak nalewka, bo mający zwykle około 10 do 11% alkoholu. To Porter Imperium Prunum, produkowany na północy Polski, przy produkcji którego najważniejszym elementem jest suska sechlońska pochodząca właśnie z gminy Laskowa, o czym informuje piękna etykieta na butelce, a którego aromat wędzonej śliwki nierozłącznie kojarzy się również z okresem świąt Bożego Narodzenia.

Porter Imperium Prunum  

To unikatowa odmiana porteru bałtyckiego, do produkcji którego użyta została suska sechlońska i ten składnik oraz proces wytwarzania różnią go od innych piw tego gatunku. Tradycyjne portery mają 21% ekstraktu i ok. 9% alkoholu. To piwo ma 26% ekstraktu, a drożdże odfermentują  je do około 10,5% alkoholu. Piwo jest czarne, nieprzejrzyste, z beżową drobnopęcherzykową pianą.

Walory i smak tak opisuje produkujący je Browar Kormoran:  „W aromacie uderza feeria ciemnych zapachów: kawy, kakao, czekolady i czekoladowych pralin sowicie nadzianych owocami z likieru. Wszystko to unosi się łącząc z nutami szlachetnego alkoholu oraz wędzonych owoców. Zdecydowana wędzona nuta łącząca oba elementy kompozycji piwa pochodzi nie od wędzonych słodów, a od zastosowania Suski Sechlońskiej – wędzonej śliwki węgierki pochodzącej z okolic wsi Sechna [gmina Laskowa] posiadającej unijny certyfikat Chronionego Oznaczenia Geograficznego, którą dodaje się dwa razy. Po raz pierwszy w czasie warzenia piwa i po raz drugi po roku, podczas leżakowania, już z nowego zbioru, aby w gotowym piwie suska oddała owocową słodycz oraz dymny posmak. Smak potwierdza wszystko to, co pojawiło się w aromacie. Szlachetne, rozgrzewające nuty alkoholowe pozwalają delektować się każdym łykiem. Wszystkie elementy – niczym jesienna mgła w górskiej dolinie – łączy owocowa wędzoność śliwki.”

Skąd na Mazurach, na drugim końcu Polski, znalazła się wędzona suska sechlońska? O tym opowiada legenda znajdująca się z folderze Browaru Kormoran.

Dawno temu, wśród wzgórz i jezior rozpościerała się kraina, w której zboża, miodu i piwa nie brakowało. Tutejsi mieszkańcy byli mistrzami w warzeniu klasycznych stylów piw, a dzięki podróżom i nowe pomysły nie były im obce. Pewnego razu krainę obiegła wieść, że granice zaczęły oplatać pnącza chmielu, chmielu niezwykłego, inaczej pachnącego, przybyłego zza morza. Warzone z nim piwa magicznie rozsławiały korzystające zeń ziemie, ale ludzie gadali, że im więcej się go używa tym szczelniej oplata zauroczone nim królestwa tak, że nikt nie może się wydostać na zewnątrz. Mądry władca krainy lasów i jezior wezwał mistrza piwowara… Ten rzekł, że zna recepturę na wyjątkowe piwo mogące odwrócić klątwę, ale brak mu ostatniego składnika. Władca posłał przeto po śmiałków i polecił im odnaleźć ów wyjątkowy składnik. Ruszyli się zatem na poszukiwanie w cztery strony świata. Wielu nie przeszło przez gęste chmielowe zarośla, ci zaś, którzy się przedostali nie potrafili składnika odnaleźć. Mieszkańcy krainy tracili nadzieję, a chmielowe zarośla coraz mocniej ją oplatały.  Aż z początkiem jesieni powrócił najodważniejszy, najsprytniejszy i najbardziej niepokorny ze śmiałków. Powrócił z małej górzystej krainy o granatowych stokach, pachnącej wędzonką i słodyczą, jakiej wcześniej nikt w królestwie nie znał. Kraina rozciągała się nieopodal miejscowości zwanej Sechna. Jej mieszkańcy obdarowali go zapasem swojej śliwki zwanej Suską Sechlońską i rzekli, że jej smak może powstrzymać zagrożenie. Władca przekazał trzos pełny śliwki piwowarowi, który udał się do browaru i nie wracał bardzo długo. To co warzył w tajemnicy wymagało najwyższego kunsztu, gdzyż najmniejszy błąd mógł zaprzepaścić szansę odwrócenia klątwy. Aż w środku zimy piwowar powrócił niosąc w ręku kufel imperialnego porteru bałtyckiego suto dosmaczonego Suską Sechlońską. Gdy tylko mieszkańcy spróbowali piwa chmielowe zarośla zmieniły się w piękny uprawny chmielnik. Radości nie było końca, a wieść o krainie, trunku, cudownej śliwce i bohaterskim śmiałku obiegła cały świat. 

Do nazwy Porter Imperium dodano jeszcze słowo Prunum, czyli śliwkowy. A dla ciekawości jeszcze pytanie - co się dzieje z suszonymi śliwkami, które zostają po filtracji piwa? 

Suska sechlońska w czekoladzie

Dzięki współpracy Browaru Kormoran z cukiernią  „Moja” w Olsztynie powstała pralina „Suska w czekoladzie” z dodatkiem marcepanu, który na Warmii i Mazurach jest cenionym specjałem. Otrzymana z browaru po filtracji śliwka ma już nieco mniej zapachu dymu, ale w zamian w jej kompozycji smakowej pojawiły się nuty ciemnych słodów, chmielu oraz delikatny alkoholowy posmak. Śliwkę z browaru otocza królewiecki marcepanem i belgijska czekolada. Produkcja pralin jest sezonowa i pojawia się pod koniec roku, po otrzymaniu śliwek z browaru.  



poniedziałek, 8 maja 2023

22. Pamięć po tych co polegli


Sanktuaria, kościoły, kapliczki i krzyże przydrożne, wiele ich jest na Beskidzkiej Drodze świętego Jakuba, a których krótkie opisy zostały zamieszczone w opowieści „Święta Droga” (https://gpisarczyk4.blogspot.com/2021/10/06-swieta-droga.html), towarzyszą pielgrzymom podczas całej wędrówki tą drogą. Są na tej drodze jeszcze inne miejsca uświęcone, ale nie kultem religijnym, lecz krwią ludzi. To cmentarze żołnierzy poległych w czasie Wielkiej Wojny, jak nazywana była wtedy I Wojna Światowa i jak każdy cmentarz, a w szczególności to miejsce do zatrzymania się, zadumy, kontemplacji i modlitwy.  

Na terenie Beskidów i Pogórza Karpackiego w latach 1914 – 1915 toczyły się zacięte walki między wojskami austro-węgierskimi, składającymi się z żołnierzy wszystkich narodowości zamieszkujących państwo Habsburgów, w tym też Polaków, a wojskami rosyjskimi, które jesienią 1914 roku szerokim frontem od Tarnowa po Kraków wkroczyły na tereny Galicji. Po nieudanej próbie zdobycia przez Rosjan Krakowa walki przeniosły się na teren Karpat, gdzie dniach od 2 do 12 grudnia 1914 roku stoczono szereg bitew i potyczek, które zostały później nazwane Operacją Limanowsko – Łapanowską, której śladem upamiętniającym są liczne cmentarze wojenne. Obok kilku z nich, zachowanych do dzisiaj, przechodzi Beskidzka Droga świętego Jakuba na odcinku od wioski Siekierczyny koło Limanowej do Kalwarii Zebrzydowskiej.


Pamięć po tych, co polegli

Wraz z rozpoczęciem w 1914 roku Wielkiej Wojny w wojsku austriackim powołano w okręgu Galicja Zachodnia specjalną jednostkę organizacyjną, która zajmowała się wszystkimi sprawami związanymi z pochówkiem: ustaleniem lokalizacji, opracowaniem projektów, wykupem terenów, budową cmentarzy, ekshumacją zwłok z tymczasowych mogił i utrzymaniem cmentarzy. Do końca 1915 roku na terenie Zachodniej Galicji wybudowano 378 cmentarzy, w których pochowano ponad 40 tysięcy żołnierzy z armii obu walczących stron.  

Pierwszym cmentarzem na tej drodze i jednocześnie najbardziej monumentalnym jest cmentarz usytuowany na wschodnim ramieniu wzgórza Jabłoniec (1), kilka kilometrów przed Limanową. Pochowano w nim 161 żołnierzy armii austro-węgierskiej, w większości Węgrów, 247 żołnierzy armii rosyjskiej i 1 żołnierza z armii pruskiej, poległych w dniach 7-12 grudnia 1914 roku w walce o to strategiczne wzgórze bronione przez wojska rosyjskie. Ośmioboczna kaplica przy wejściu na cmentarz jest równocześnie mauzoleum, gdzie pochowany został dowódca węgierskich huzarów pułkownik Othmar Muhr. W dolnej części cmentarza, w miejscu jego śmierci, ustawiony został trójgraniasty obelisk z trzema tablicami. Na jednej z nich znajduje się inskrypcja napisana przez węgierskiego pisarza Ferenc`a Molnar`a, autora "Chłopców z Placu Broni":

1914 DECEMBER 12-11 IKÉN
EZREDES URUKKAL
EGYÜTT HALT
HUSZAROK
DRÁGA VERENEK
KEMÉNY ÖKLENÉK
SZÓLTAN MAGYAR
HÜSÉGÉNEK
EMLÉKÉRE

"W dniach 11 i 12 grudnia 1914/ polegli wraz/ z Panem Pułkownikiem/ huzarzy/ drogiej krwi/ twardej pięści/ ku czci węgierskiej/ niemej/wierności". 





Kolejnym, obok którego przechodzi Beskidzka Droga świętego Jakuba, jest cmentarz wzniesieniu Korab (3) o wysokości 727 metrów n.p.m. w Paśmie Łososińskim Beskidu Wyspowego usytuowany na widokowej polanie znajdującej się tuż obok szlaku, na którym pochowano 33 żołnierzy. 




Kilka kilometrów, dalej w miejscowości Laskowa, jest wydzielona kwatera na starym cmentarzu parafialnym (3), znajdującym się na zboczu powyżej kościoła. Pochowano tu 55 żołnierzy z armii austro-węgierskiej i 39 z armii rosyjskiej. Wśród poległych znajdują się żołnierze narodowości polskiej (Wielgus, Furtak, Skoczylas, Walczyk, Porębski, Piechowicz i inni). W półokrągłej wnęce znajduje się granitowa tablica inskrypcyjna z napisem: 

UNS HAS DER TOD
INS LAND GEPFLUGT
NUN ERNTET

„Śmierć nas worała w ziemię, teraz zbierajcie żniwo”. 




W Szczyrzycu, przy dojściu szlaku do głównej drogi uwagę zwraca niewielka murowana kaplica i obok niej, za ogrodzeniem, kamienne nagrobki. To kolejny cmentarz wojenny (4), w którym w mogiłach zbiorowych i pojedynczych spoczywa 22 żołnierzy z armii austriackiej i 8 żołnierzy rosyjskich poległych w dniach 3-6 grudnia 1914 roku, w walkach pod Górą Świętego Jana i Krzesławicami, w początkowej fazie operacji łapanowsko-limanowskiej. 




Ostatni cmentarz wojenny z tego okresu, na trasie Beskidzkiej Drogi świętego Jakuba, znajduje się w Kalwarii Zebrzydowskiej (5), kilkaset metrów przed Bazyliką Matki Bożej Anielskiej. Tutaj spoczywają żołnierze, którzy zmarli w wojskowym szpitalu – lazarecie, utworzonym pod koniec 1914 roku w klasztorze bernardynów. Znajduje się tu 58 pojedynczych mogił, oznaczonych drewnianymi krzyżami, z nazwiskami pochowanych. Na granitowej płycie umieszczony został napis:

”CMENTARZ WOJENNY 1915
TU SPOCZYWA 57 ŻOŁNIERZY KATOLIKÓW
I MUZUŁMANIN ARMII AUSTRIACKIEJ NIEZNANEGO NAZWISKA.
DAJ IM PANIE POKÓJ”. 




Projektantem i twórcą tych cmentarzy był urodzony w Brnie Gustaw Ludwig, kapitan pospolitego ruszenia, architekt monachijski i kierownik artystyczny Okręgu X - „Limanowa - Nowy Sącz” Oddziału Grobów Wojennych w armii austriackiej. Był jednym z najwszechstronniejszych twórców, obok tworzącego cmentarze na terenie Beskidu Niskiego w Okręgu I „Żmigród” architekta Dušana Jurkoviča. 

Operacja limanowsko-łapanowska 2 – 12 grudzień 1914 roku

Od 5 sierpnia 1914 r. Austro-Węgry znajdowały się w stanie wojny z Rosją i już następnego dnia z terenu Galicji austro-węgierski szef sztabu generalnego Conrad von Hötzendorf wydał rozkaz rozpoczęcia natarcia w kierunku na Lublin. Granicę zaboru rosyjskiego, czyli Królestwa Polskiego, jako pierwsze przekroczyły oddziały strzelców Józefa Piłsudskiego, walczące u boku armii austro-węgierskiej, maszerując z Krakowa na Miechów i Kielce. W planach wojskowych i politycznych dowództwa austro-węgierskiego i Józefa Piłsudskiego było doprowadzić do powstania przeciw Rosji na terenie zaboru rosyjskiego, ale do tego jednak nie doszło. Austriacy tymczasem pobili Rosjan w bitwach pod Kraśnikiem i Komarowem. Tymczasem Rosjanie rozpoczęli główną ofensywę uderzając ze wschodu w kierunku Lwowa, w wyniku czego mniej liczebna na tamtym froncie armia austro-węgierska wycofała się aż za rzekę Dunajec, oddając prawie bez walki Wschodnią Galicję i Lwów, pozostawiając w swoich rękach tylko broniącą się Twierdzę Przemyśl. Kontrofensywa rosyjska, po pokonaniu Niemców na froncie północno-wschodnim zmusiła wojska austriackie do odwrotu z terenów zaboru rosyjskiego. We wrześniu wojska rosyjskie zajęły prawie całą Galicję. Odwrót wojsk austro-węgierskich, których straty sięgały 300 tysięcy ludzi, zatrzymał się, po przekroczeniu linii Dunajca w Karpatch, gdzie udało się przeprowadzić uzupełnienie i reorganizację sił do kontrataku.

W tym czasie jednostki 3 Armii rosyjskiej rozpoczęły atak na zewnętrzną linię umocnień Krakowa. Zostały jednak zatrzymane już na pierścieniu wysuniętych pozycji polowych, nie dochodząc do fortów twierdzy a następnie odparte przez kontruderzenie obrońców. 


Natarcie austriackie wojsk gen. Josefa von Rotha rozpoczęło się w grudnia 1914 roku i  prowadzone było wzdłuż dolin Raby, Stradomki i Łososiny. Drugiego dnia bitwy zostało zatrzymane na przedpolach Łapanowa  i Rajbrotu. Obrona rosyjska na tym odcinku została przełamana dopiero 7 grudnia, a linia frontu przesunęła się o kilka kilometrów i przebiegała od Krakowa na południowy wschód do Rajbrotu, a potem na południe w kierunku Limanowej i Kamienicy. W dniu 6 grudnia znad  Dunajca w stronę Limanowej, uderzył VIII korpus rosyjski 8 Armii Rosyjskiej. Atakowanym w tym czasie na linii Wieliczka - Rajbrot wojskom Austriackim, osłanianym przez słabe formacje Landwehry i nieprzystosowane do walki w górach jednostki spieszonej kawalerii, groziło okrążenie w przypadku przełamania południowego frontu.  Obie strony ściągały posiłki, dążąc do rozstrzygnięcia, a Rosjanom udało się nawet odzyskać część utraconego terenu. 6 grudnia legiony Polskie dokonały wypadu w kierunku Nowego Sącza, ale w potyczce pod Marcinkowicami doznały porażki z atakującymi od Nowego Sącza oddziałami rosyjskimi.

O powodzeniu operacji limanowsko-łapanowskiej zadecydowała zwycięska dla sprzymierzonych bitwa pod Limanową, toczona od 6 do 12 grudnia na krótkim odcinku frontu od Golcowa, przez Jabłoniec, do Chłopskiej Góry. Od Kaniny atakowała czterema pułkami 15 carska dywizja piechoty z Odessy, z VIII. Korpusu 8.Armii Brusiłowa. Wspomnianych pozycji broniła 10 elitarna dywizja kawalerii z Budapesztu, siłami trzech liniowych pułków cesarsko-królewskich huzarów. Wspierały ją: pododdział 3 pułku huzarów honvedu z Szegedu i słabe siły piechoty landwery i landszturmu. W rozstrzygającym boju o strategiczne wzgórze Jabłoniec poległ oberst Othmar Muhr, bohaterski dowódca huzarów Nádasdy’ego. Cesarz przyznał mu pośmiertnie Krzyż Rycerski i tytuł szlachecki z predykatem: von Limanowa. W Budapeszcie, ku czci walecznych huzarów, jeden z placów otrzymał nazwę Limanowa tér. 


Po bitwie pod Limanową 3 Armia rosyjska zmuszona została do odwrotu na linię dolnego biegu Dunajca. Od 20 grudnia 1914 roku front ustabilizował się od ujścia Dunajca do Wisły po Zgłobice i dalej przez Pogórze linią: Rzuchowa - Pleśna - Łowczówek - Łowczów – Tuchów - Gromnik - Rzepiennik do Gorlic.

Galicyjskie Cmentarze Wojenne

Podczas I Wojny w wojsku austriacko-węgierskim, okręgu Galicja Zachodnia, zorganizowana była specjalna jednostka wojskowa, pod nazwą Wydział Grobów Wojennych (K.u.K. Kriegsgrober-Abteilung). Dowódcą przez całą wojnę był major Rudolf Broch, który tak określił swoją rolę:

„Gdyby zdarzały się przypadki wyrażania żalu, że nie zachowały się mogiły w otoczeniu szczególnie nastrojowym i niepowtarzalnym, należałoby uzmysłowić sobie, że przemawiały za tym względy praktyczne, przede wszystkim niemożność objęcia właściwą ochroną i opieką takich mogił pozbawionych dróg w trudno dostępnych lasach. Placówka opieki nad grobami wojennymi komendantury krakowskiej uważa za swoje najszczytniejsze zadanie nie dopuścić, by choć jedna mogiła bohaterów, którym jesteśmy wdzięczność – została zapomniana".

Łącznie akcja objęła 60 829 poległych z obu walczących stron, z których 42 749 ekshumowano i przeniesiono na nowo budowane cmentarze. W głównych miastach monarchii urządzono wystawy projektów, podczas których sprzedawano pamiątkowe odznaki i plakietki, w celu pozyskania funduszy. W 1915 roku wyznaczono lokalizacje 378 obiektów, zakupiono grunty, wykonano dokumentacje geodezyjną i powstały pierwsze projekty architektoniczne. Budowę cmentarzy, zwłaszcza w górach, rozpoczynano od budowy dróg. Według oficjalnej dokumentacji na ich budowy zużyto blisko 19 tys. ton kamienia, ponad 60 tys. m3 drewna modrzewiowego, 10 tys. ton odlewów żeliwnych. Na cmentarzach posadzono 25 tys, drzew iglastych, 34 tys. krzewów ozdobnych i 420 tys. sadzonek bluszczu. Wyprodukowane zostało 17 tys. emaliowanych tabliczek imiennych na nagrobki.

Teren działania podzielono na 11 okręgów cmentarnych, oznaczonych cyframi rzymskimi:
-  I Żmigród                           31 cmentarzy             
- II Jasło                                 31 cmentarzy
- III Gorlice                            54 cmentarze             
- IV Łużna                             27 cmentarzy
- V Pilzno                               27 cmentarzy
- VI Tarnów                           62 cmentarze
- VII Dąbrowa Tarnowska     15 cmentarzy
- VIII Brzesko                        50 cmentarzy
- IX Bochnia                          40 cmentarzy
- X Limanowa                        29 cmentarzy
- XI Kraków                          22 cmentarze

Na czele każdego z okręgów stał oficer z wykształceniem inżynierskim lub artystycznym. Jego zadaniem było rozeznanie terenu, wybór miejsca lokalizacji, nadzorowanie prac projektowych i artystycznych. Na budowanych pomnikach cmentarnych umieszczono patetyczne, wierszowane inskrypcje, których twórcą był kapitan Hans Hauptmann.

Cmentarze budowane w okręgu I Żmigród według projektów Duszana Jukrowicza były na ogół drewniane, zlokalizowane w górach i po 1947 roku opuszczone, zarastające drzewami i krzewami uległy zniszczeniu. Dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych rozpoczęła się akcja ich odbudowy. W pozostałych okręgach większość cmentarzy zbudowana z kamienia znajdowała się na terenach zamieszkałych i przetrwała w dość dobrym stanie.

W grupie architektów i rzeźbiarzy pracowało 36 osób, w tym 9 Polaków. Znaczniejszymi twórcami byli:

Siegfried Hel1er, Niemiec, porucznik w stanie spoczynku. Komendant Okręgu VI tarnows­kiego,  projektant kilku cmentarzy w rejonie Siemiechowa, Pleśnej i w Szczepanowie. Jego dość proste w wyrazie projekty mają walory bardzo dobrego skomponowania z krajobrazem.

Johann Jager, Niemiec, porucznik w stanie spoczynku, z wykształcenia inżynier budowlany, Kierownik artystyczny Okręgu B jasielskiego, a od 25 lipca 1917 roku również jego komendant. Był autorem prawie wszystkich cmentarzy w podległym okręgu.. Obok mniej wartościowych realizacji pozostawił Jager interesujące i niekonwencjonalne założenia przestrzenne nekropolii, jak choćby cmentarz nr 14 w Cieklinie, czy położony w pobliżu kurhanowy cmentarz nr 13. Jest też autorem projektów małych drewnianych krzyży na kolumnowych cokołach, wzorowanych na nagrobkach cmentarzy rumuńskich w Karpatach.

Dušan Jurkovič, Słowak, najpopularniejsza i niekonwencjonalna postać w środowis­ku artystycznym skupionym w Oddziale Grobów Wojennych - głownie z powodu powszechnie uznanych za najbardziej udane kompozycyjnie i krajobrazowo, rozwiązania projektowe w całej Galicji Zachodniej. Został powołany do służby wojskowej jako „ochotnik pospolitego ruszenia" na początku 1915 r. i skierowany do Oddziału Grobów Wojennych, gdzie powierzono mu funkcję kierownika artystycznego i projektanta w I Okręgu „Żmigród". Zaprojektował i zrealizował około 35 cmentarzy wojennych.

Adolf  Kaspar, Czech, jednoroczny ochotnik - kapral, figuruje w etatowej kadrze Oddziału Grobów Wojennych w grupie malarzy, w rzeczywistości był grafikiem. Współpracował ściśle ze swym przyjacielem Duszanem Jurkowiczem. Jego malowane, bądź rysowane, widoki cmentarzy lub ich fragmentów, były wykorzystywane w akcji propagandowej związanej z budową wojennych nekropolii. Najbardziej znanym jego dziełem jest nawiązujący do tradycji karpackiego malarstwa na szkle obraz Matki Boskiej zdobiący kaplicę na cmentarzu nr 60 na Przełęczy Małastowskiej w Okręgu I „Żmigród".

Emil Ladewig, Austriak, kapitan w stanie spoczynku. Architekt z wykształcenia, współpracował z projektantami cmentarzy w Okręgach: III - „Gorlice, VII - „Dąbrowa" i X - „Limanowa". Samodzielnie zaprojektował cmentarze nr 251 w Ujściu Jezuickim i nr 252 w Otfinowie (Okręg VII - „Dąbrowa"). Autor projektu pomnika centralnego cmentarzu nr 91 w Gorlicach (Okręg III).

Gustaw Ludwig, kapitan pospolitego ruszenia, architekt monachijski pochodzący z Moraw. Jeden z najwszechstronniejszych twórców w ekipie artystycznej Oddziału Grobów Wojennych. Był kierownikiem artystycznym Okręgu X - „Limanowa - Nowy Sącz. Projektował prawie wszystkie cmentarze w Okręgu X oraz reprezentacyjny cmentarz nr 91 w Gorlicach. Do najciekawszych jego projektów należy koncepcja cmentarza nr 368 w Limanowej – Jabłońcu, oraz kaplica na cmentarzu nr 361 w Krasnych-Lasocicach. Zaprojektował serię trzech dużych krzyży żeliwnych na groby zbiorowe w wersjach dla poległych żołnierzy armii austro-węgierskiej, niemieckiej i rosyjskiej, oraz odpowiadających im trzy wersje małych żeliwnych krzyży nagrobnych.

Michael Matscheko Ritter v. Glasner, Austriak, rzeźbiarz, przydzielony do Okręgu V –  Pilzno. Samodzielnie zaprojektował i zrealizował kilka cmentarzy w rejonie Brzostka, m. in. cmentarz nr 217 w Januszkowicach i cmentarz nr 218 w Bukowej.

Hans Mayr, Niemiec, porucznik pospolitego ruszenia, architekt i inżynier budowlany. Kierownik artystyczny i przez cały okres działalności Oddziału Grobów Wojennych główny projektant cmentarzy Okręgu III — „Gorlice". Stworzył dwa projekty żeliwnych krzyży nagrobnych masowo stosowanych w prawie wszystkich pozostałych okręgach. Jego dziełem jest też wysoki krzyż centralny z belek z blaszanym półkolistym nakryciem.  Franz Mazura, podporucznik w stanie spoczynku. Wiedeńczyk pochodzenia polskiego. Twórca rzeźby „rycerza pancernego" na cmentarzu nr 350 w Nowym Sączu (Okręg X).

Robert Motka, Austriak, porucznik w stanie spoczynku, architekt. Kierownik artystyczny i główny projektant Okręgu VIII brzeskiego. Do jego realizacji należy cmentarz nr 275 w Brzesku, oraz trzyczęściowy cmentarz nr 290 w Charzewicach (Okręg III brzeski).

Anton MuIler, Niemiec, sierżant saperów, budowniczy. Przydzielony początkowo do Okręgu IV łużańskiego, gdzie zaprojektował kilka cmentarzy, m.in. nr 116 w Staszówce-Dawidówce, nr 125 w Zagórzanach i nr 136 w Zborowicach.

Gustaw Rossmann, Niemiec, podporucznik w stanie spoczynku architekt z Dusseldorfu. Kierownik artystyczny i projektant większości cmentarzy w Okręgu V - „Pilzno". Jego projektu są drewniane krzyże centralne z żelaznymi okuciami i kutymi ozdobami w konwencji „Holzkreuz mit schmiedeeisernem Zierat". Projektował kaplicę na cmentarzu nr 2 w Demborzynie; kapliczkę-„latarnię" przy cmentarzu nr 226 w Zawadce Brzostowskiej, drewnianą gontynę na cmentarzu nr 357 w Kamionce Małej - Orłówce w Okręgu X –  „Limanowa", kaplicę na cmentarzu wojskowym w Ołomuńcu i minaret na cmentarzu tureckim, oraz największą w Zachodniej Galicji murowaną neobarokową kaplicę o przelotowym przejściu na cmentarzu nr 192 w Lubczy (Okręg VI - „Tarnów”).

Henrich Scholz, ochotnik pospolitego ruszenia przydzielony do służb technicznych, rzeźbiarz, kierownik artystyczny i główny projektant Okręgu VI - „Tarnów". Z realizacji warto wymienić wysokie drewniane krzyże pomnikowe z ozdobami żelaznymi; krucyfiks na cmentarzu nr 175 w Porębie Radlnej; drewnianą (zaginiona) figurę Matki Boskiej Bolesnej pod krzyżem na cmentarzu nr 163 w Tuchowie, marmurową płaskorzeźbę św. Jerzego walczącego ze smokiem na cmentarzu nr 183 w Siemiechowie.

Jan Szczepkowski, Polak porucznik pospolitego ruszenia. Kierownik artystyczny Okręgu IV - „Łużna". Na cmentarzu nr 123 w Łużnej pozostały jego pomniki nagrobne w kwaterze żołnierzy węgierskich i innych. Jego autorstwa jest całe założenie przestrzenne tej nekropolii. Zrealizował też cmentarz nr 138 w Bogoniowicach.

Henryk Uziembło, Polak, malarz akwarelista; kształcił się u Stanisława Wyspiańskiego, Teodora Axentowicza oraz prof. Karola Kargera w Wiedniu. Od 1915 roku pracował w Zespole Malarzy i Grafików wykonując szkice i projekty kompozycji cmentarzy, akwarele makiet i szkiców terenów walk. Był członkiem Komisji Konkursowej.      

Hans (Johann) Watzal, Austriak, porucznik w stanie spoczynku, rzeźbiarz. Kierownik artystyczny Okręgu VII - „Dąbrowa". Jako projektant działał też w Okręgu VIII - „Brzesko", gdzie znajduje się kilka cmentarzy (nr 254, 255 i 259 - 263). Projektował krzyże nagrobne z surowego kutego żelaza, prawie niespotykane poza Okręgiem VII.